must vs have to

piątek, luty 5th, 2010 | Bez kategorii | Komentarze: 2

Intryguje mnie działanie mojego mózgu. Dać mi tylko adres korespondencyjny i od razu zaczynam w wolnych chwilach myśleć epistolarnie, na kartce papieru w swoim umyśle kresląc kolejne zdania.

We wszystkim nieufność i paranoja, jakaś nadzieja dziwna i nie wiadomo co. Podejrzliwość każe przeszukać internet, naiwność każe wysłać list, rozsądek każe sprawdzić podany kontakt.

Chyba zrobiłam sięnieufna przez te wszystkie lata…

Napisze ten list. Ale czy dlatego że zżera mnie ciekawość, dlatego że chcę czy dlatgo, ze odczuwam wewnętrzny przymus?

Tags: , ,

wiedźmio

poniedziałek, luty 1st, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

Zaczęło sie od niemego przerażena faktem, że kasy brak na w zasadzie wszytko, trzeba kupic bilety na Irlandię, rachunki wzrosły, nagrane zjada kasę itepe. I stwierdizłam, że będe pewnie żreć chleb z ketchupem do koćńa miesiąca. I wtedy przyszło mi do głowy nowe moje motto.

A potem bylam w studiu nagraniowym i zdałam sobie sprawę, że żylję się do oporu, bo nie mam chwili odpocznku - nikt za mnie harfy nie nastroi, nikt za mnie nie zagra i nie zaśpiewa, jako że zgrywam wokale z harfą na raz to nie mogę dla odpoczynku zabrać sieza nagrywanie wokali lub harf… I że musze siejeszcze zawieźć do domu, z Gdyn do Poznania, z Poznania do Gdyni… i pomyślałam “zajedziesz się kobieto”

wtedy znów przypomniałam sobie swoje motto:

“Jesteś wedxmą. Będze tak tylko jeśli chcesz żeby tak własnie było!”

Tags: , , ,

zamieć

czwartek, styczeń 28th, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

40 kmh na liczniku, zęby na kierownicy. Miasto jakby po wybuchu bomby neutronowej, mam dla siebie dwa pasy ruchu, przede mną i w lusterkach ani żywej duszy, z napirzeciwka też nic nie jedzie. Śnieg pada drobnym pyłem, niesiony wiatrem zdaje się pojawiać z nikad i przemieszczać w poziomie. Wjeżdżam w las na sopockiej. Ciemnośc, śnieg prosto w przednią szybę w ogniu długich świateł, cienie na przemieszczających sie tumanach zamieci przypominają duchy przemijających istot, faerie lasu… kilka ostrych zakrętów i jestem w domu….

a tu moja mała, potrójkotna zamieć :)

Tags: , ,

and the moon is my guide

poniedziałek, styczeń 25th, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

Za mną pierwszy weekend nagrań do nowej płyty. Wielka lekcja cieprliwości i pokory i zdaję sobie sprawę że jestem obecnie na poziomie ni-pies-ni-wydra, bo nie jestem wymiataczem który wchodzi do studia i z marszu nagrywa wszystko, ale nie jestem też nieopierzona pindzia, której mówi sieco ma zrobic a ona bezmyślnie robi tak właśnie.

Jeżdżę po nocach swoim harfmobilem i jakos tak wychodzi że przez cały czas jak jadę odprowadza mnie absyntowy księżyc, zachodząc mniej wiecej w okolicach czasu kiedy dojeżdżam na miejsce, przybiera wtedy wygla kromki chleba, takiej ciemniejacej i wielgnącej, dążąc ku pełni nieubłaganie.

Doszła wełna na moją szatę rytualną, jest piękna i morska, mam nadzieję, że szata też taka wyjdzie.

A po niedzieli mam wrażenie, że potrzebujesie”rozpiąć” i nie wiem czemu w mojej głowie obrazy wspólnego prysznica i masażu, siedzenia do późnych godzin w czyichś objęciach i po prostu czucia się bezpiecznie są tak bezosobowe - choctak bezpieczniej.

Tęsknie za ideami i odczuwaniem, za tym “ja” w “my”, nie za osobami któe kochałam.

Jestem złem. :>

A dojechawszy wreszcie do domu z prawdziwą lubością i spokojem zanurzyłam ise we własne łóżko, choć w głowie mnóstwo nagraniowych wątpliwosci i własnych przeczuć nieuczesanych i rozedrganych… martwiesieo rzeczy przyziemne i materialne tak, jak i o te niematerialne, ale dom to jednak dom…

Tags: , , , , ,

dla przyjaciela

piątek, styczeń 22nd, 2010 | Bez kategorii | 1 Komentarz

I po chwili już, tej tuż po zaśnięciu jesteśmy na klifie.
-to jest mój sen - tłumaczę Ci - moge w nim zmieniać wszystko, jak Ty tła w swoim fotoshopie
Chwytam Cieza rękę i pokazuję Ci jak zmieniam kolor nieba. Szybko jednak wracam do oryginału, takiego jaki był kiedy ostatnio spacerowaliśmy po klifie. Nic nie jest w stanie przebić natury…
Obejmuję Cię bez skrupułów i strachu
-Teraz juz nie jesteś sam, już nigdy nie będziesz. Ale jesteś wolny.
I chwilę później jestesmy na szczycie klifu.
-Wiesz, że tu mozesz latać? - pytam Cię. - pokażę Ci!
Rozkładam skrzydła w kolorze starego brązu. Jednym susem wylatuję w powietrze i wykręcam piruet i beczkę. Pierwszy raz tak zręcznie ze skrzydłami, daja niezwykle mozliwości. Chwytam Cie za rękę.
- zaufaj mi
I ufasz, jeden sus i jestesmy w powietrzu.
Wracamy na klif
-jest jeszcze jedna rzecz. Pokaż mi swoje skrzydla - mówię i dotykam reką pleców, delikatnie, łagodnie. - Masz je, uwierz mi - zwracam siedo Ciebie Twoim Imieniem a Ty rozkładasz parę wielkich skrzydeł, tak lśniąco białych że aż błekitnawych.

Kiedy odlatujesz w swoja stronę budzę się z mojego lotu. Ciepło, ciche tykanie bio-metronomu, oddech który uspokaja jak szum morza, ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Dźwięki muzyki delikatnie wkradajacej się w sen.

Dziękuję.

Tags: , , ,

Baśń

środa, styczeń 20th, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

Bo dziś powiedziałam do przyjaciela “opowiedz mi coś”. T taki mój hak na wszystkich, czasem komuś go rzucę. I najczęściej słysze “a co?” albo “a co byś chciała usłyszeć?” i odpowiadam wtedy “nie wiem, a czym chcesz się podzelić?” albo “coś ciekawego” ewentualnie “co Ci w duszy gra”

A dziś dostałam odpowiedź “Slyszalas kiedys o Elfim Pyle?” i wsiąkłam. Bo tego własnie chciałam, chciałam opowieści. I dostałam piękną, choć smutną baśń.

Ale nagle rozkwitłam, choć nie miłością. W oczach zakręciły mi się łzy ze wzruszenia i w te wszystki chwile nagle wypełniłam sie znowu wszystkim tym, czego tak bardzo mi brakło.

Bo baśnie są magiczne.

(A los płata figle. Maybe in another life, when we’re both cats…)

Tags: , , ,

***

wtorek, styczeń 19th, 2010 | Bez kategorii | Komentarze: 2

a może jestem już gotowa?

Tags:

mistical mist i inne przemyślenia

poniedziałek, styczeń 18th, 2010 | Bez kategorii | 1 Komentarz

Kiedy jeżdżę do pracy nie raz otwieram paszcz w niemym zdumieniu jadąc, czy to obwodnicą, czy w dół Słowackiego, bo krajobrazy zapierają mi dech. Tak było też w piątkowe przedpołudnie, kiedy znowu zebrała się ta mistyczna mgła, która w zasadzie była nisko zawieszoną chmurą. I kiedy zjeżdżało się w dolinkę wyjeżdżało się spod chmury i znowu było widać na więcej niz kilka dłoni.

Ale chmura też zapiera dech i otula drzewa, a kiedy ścina je przymrozek cały świat staje się pełen białych, kryształowych drzew, obrośniętych szadzią. I mogę tak patrzeć i patrzeć, każde jedno drzewko, każda gałązka starannie pomalowana, obtoczona w lodowych igiełkach.

I niby ta mgła mistyczna zakrywa (ot choćby te wszędobyslkie krzyże które próbują górować nad miastem), ale i pozwala popatrzeć prosto w słońce…

***
Przemyślenia o wymaganiach

Kiedy jest się w związku tworzy się listę wymagań które ma siedo osoby, z którą się jest. Lista rośnie i rośnie. I kiedy isę człowiek rozstaje zostaje z listą. Na poczatku jeszcze moze na nią zerka, dopisze kilka przymiotników. Ale z czasem zaczyna je skreślać, jeden po drugim, z każdym dniem samotności…

Aż w końcu zostanie tylko jeden. Bo wszystko tak naprawdę zaczyna się i kończy na “bądź”.

***

Anatomia flirtu.

Bo we flircie tak naprawdę chodzi o to, by wytrącić drugą osobę z jej ‘comfort zone’, czy to pieprznym żartem, czy to grajac na jej czułych punktach. Wtedy serce zaczyna szybciej bić (ach, ta adrenalina, lekki strach). No i jeszcze na wszelki dodatek jest ta cudowna opcja żeby pokazać drugiej osobie że jesteście w stanie sprawic, żeby poczuła się bezpieczniej, chociaż przecież z poczatku doprowadza się ją własnie do punktu, w kórym bezpieczna się nie czuje…

Tags: , , , , ,

Wspomnienie

środa, styczeń 13th, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

Przez chwilę myślałam że to Ty, że tak się śmiejesz, bo Ciebie nie rozpoznaję. W pierwszej chwili przyszło rozpoznanie, że nie, jednak nie. A chwilę później przyszło zrozumienie, że to nie mogłaś być Ty, bo przecież Ciebie już tu nie ma, na tym świecie.

I jestem teraz w refleksyjnym nastroju. Nadal pamiętam.

A we wnętrzu morze faluje…

Tags: , ,

***

środa, styczeń 13th, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

Milcząc wchodzisz do mojego pokoju i zostawiasz błękitną, na wpół złożoną karteczkę

a na niej

“Gamoniu, przez Ciebie nie zmruzyłem oka”

Zaczełabym przepraszać, ale się obudziłam.

Tags: ,

 

luty 2010
P W Ś C P S N
« stycznia    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728

Przeszłe pomruki

Plemiennie

Bloguję na:

alterBlog.pl