free

czwartek, wrzesień 2nd, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

Jeden sus z klifu, wiatr pod szerokimi skrzydłami. Czuję morska pianę, jak zwilża mi policzki, w nozdrzach zapach morza, wiatr we włosach i nieskrepowana wolność.

Kilka słów uwolniło mnie do końca, bym nie musiała wpijać się palcami w Twojeciało by zabić w sobie wątliwości. Zmieniam aspekty jak księżyc. Księzyc, który na dzisiejszym niebie wygląda jak połówka serca. Dąży do nowiu.

Sheela na Gig uczy, Kybele, Astaroth… otwieram ramiona i chwytam je, świete nierządnice. Dotykam swojego ciała i jestem cielesnością, wolną i przyjmującą, miękką, yin. Staję sieniczym morze które opływa, które otacza, które wyślizguje sie z palców…

Znajduję pełnię w sobie i w satysfakcji. Przeżywam. Nabrzmiewam i pulsję, czując się jak zapach świeżego, gorącego pieczywa, któy trafia wprost w najczulszą strunę duszy. To nie zagubienie to wreszcie akceptacja… Pełna akceptacja tej zmiany aspektów. Krok na ścieżce, któa, choc nie wiem dokąd prowadzi, to jednak jest moja.

A Pani oświetla ścieżkę niezmiennie…

Tags: , ,

zwyczajnie

wtorek, sierpień 31st, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

Zu wyprowadziła się dzis rano. Trochę dziwnie, zdazyłam się przywyczaić do mojej niekonfloktowej lokatorki.

Wywiesiłam ogłoszenie wczoraj i bęc! Od poniedziałku będzie nowa lokatorka. Młode dziewczę z psychologii, której chłopak mieszka ledwie kilka bloków dalej.

Poza tym wreszcie wszystko zaczyna się rozkręcać. Tłumaczenia przyniosły odpowiedni skutek, wygląda na to, że kiedy sprzedam dwuślad będe mogła zanabyć jednoślad… jeszcze obczajamy wszystkie opcje, ale wyglada na to że moi bracia mi pomogą…

Koty maja sie dobrze, młodzież zaraz sie rozjeżdża i będzie juz wogóle leniwie koci spokój a jak ferajna chorwacka Kai wróci to zabierzemy się za instalację kocich drzwi.

Poza tym jestem jak księzyc w nowiu, szalona i dzika i wreszcie przestaje mi to przeszkadzać. No i czas nastroić porządnie harfe i zabrać sie za odrabianie zadań domowych ze szkoły harfy…

Tags: , , , ,

Help yourself Selkie girl

poniedziałek, sierpień 30th, 2010 | Bez kategorii | 1 Komentarz

Sama zarzuciłam pętle na nasze szyje, zaciągając je wolno i nieuchronnie. Pani bawi się mną łącząc swoim blaskiem. Czuję, jak Jej srebrne palce przeplatają bez końca nici mojego przeznaczenia z innymi.

Jesteśmy węzłami - Ty, ja, blask księżyca. Słowa i pytania. “co?”. Związuję się z wami wszystkimi i czuję, jak nici wbijaja mi się w skórę.

Patrze w Twoje oczy przechodząc przez Twoją nogę, stopa przesuwa się po niej, a oczy wbite i zaczarowane. To jest tango. Nić srebrzysta splata się i w nas. Kilka słów, przypadkowa awaria odzienia i już czyżby o słowo za daleko? Rumieniec na twarzy, śmiech w uszach…

Połozyłaś mi głowę na ramieniu, to dobrze że nie widziałam Twoich oczu kiedy przechodziły Cię dreszcze dotknięć moich palców. Dotykałam ledwie szyi i karku, wplatałam palce miedzy rude kosmyki a Ty drżałaś jak liść osiki. Kiedy patrzyłaś na mnie swoimi wielkimi, brązowymi oczami (Ach, Selkie mają brązowe oczy, moze i Ty jesteś jedną z nich) miałam ochotę wpić się w Twoje usta i wychylić do dna. Nie. Są zasady…

“Dasz mi swój numer telefonu?”

a ponoć kogoś masz…

Tamten zły świt, niemoc, białe światło, wspomnienie tego, że chciałam byś został, “Odnajdź i uratuj mnie, noc za nocą bezgłośnie prosi Cię” a w uszach tylko “Nobody can help you Selkie girl!”

Tags: , , , , , ,

Selkie

sobota, sierpień 28th, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

Zabrałeś skórę w zamian przekazując dar niepamięci i jestem szczęśliwa? zadowolona na pewno w zamkniętym kręgu ramion. Patrzę na Twoje długie rzęsy, na oczy drżące pod powiekami, ucze sieskóry na pamięć. Ile dane mi jest czasu zanim nieuchronnie skórę odnajdę i wrocę do morza? Czego potrzeba żeby nagle przestawiła sie klapka w mózgu przekreślając wszystko z siłą jesiennego sztormu?

Ach, oddycham głęboko. Jestem blisko lecz daleko. Nie chcę byś cierpiał, sama też nie chcę cierpieć… ale krok juz zrobiliśmy i teraz, kiedy leżę z głową w dołku pod Twoim obojczykiem za późno na zwątpienia i ucieczki…

Chcę ceniż każdą chwilę, którą dało nam morze.

Tags: , , ,

***

sobota, sierpień 28th, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

Specjalna jednostka w której małam się stawić, oddział policji do spraw paranormalnych. Spotykałam sie już z tyloma nadnaturalnymi wydarzeniami że aż dziw, że mój Talent jeszcze się nie objawił. Kobieta, która mnie sprowadziła miała frustra kiedy pieczętowała list o moim przeniesieniu. Komendant uśmiechnął się tylko dobrodusznie. Może miał dość juz pracy z wampirami i wilkołakami. “Danibh Ni Cathgaih?” - zapytał mnie. Cóż pierwszy raz słyszałam to imię, było mi nadane jakby obco. “Anette, wszyscy wołają Anette”.

Wiedziałam, że to imię coś Przebudza.

Tags:

vows

czwartek, sierpień 26th, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

- wrócisz?
- będę wracać, Mo Chroí, obiecuję. Będziesz czekać?
- zawsze

na palcu słona stal obietnica

Tags: , ,

Dublin

środa, sierpień 25th, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

Idę w miasto. Doświadczać, podziwiać. Kupować książki ;P Muszę nacieszyc się ostatnim dniem w Irlandii, bo jutro to juz tylko autobusy, samoloty…

a wieczorem tango w Dublinie. Bardzom ciekawa.

Tags:

***

środa, sierpień 25th, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

Obudziłam sie w bialej pościeli, a Ona chwyciła mnie za serce. Z całej siły. Kocham Was moi drodzy. Wszystkich, ktorzy wnieśli coś dobrego w moje życie… ale tu. ach. Eire objęła mnie swoimi ramionami. Nie chcę wracać…

Tags: ,

ostatni

wtorek, sierpień 24th, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

Znowu muzea i harfy. Było niesamowicie. Człowiek wytęża wzrok żeby dojrzeć wszystkie szczególiki. Wytęża serce żeby naczerpać tych ludzi, bo następnym razem zobaczymy sie w przyszłym roku… na szczeście dzis fadeout w postaci grupowego piwka. Uroczo.

Na innym froncie w sumie bez zmian. Wiele myśli. Trocheza dużo. Que sera sera.

Teraz zaś siedze w hostelu w Dublinie. Całkiem tu przyjemnie. Idę na miasto moi drodzy :)

…a dzis pełnia

Tags: , ,

oto szósty

wtorek, sierpień 24th, 2010 | Bez kategorii | Brak komentarzy

Szybka pobudka, spakowac siez grubsza żeby na jutro juz nic nie zostało, nastroić hafę i won do szkoły. Lekcja z Siobhan i Andrew. Obiad. Pogaduszki. Warsztat o tym jak zepsuty jest Neil, a potem długa dystkusja nad tym jak trzeba nazywać nasz instrument i dlaczego. Szał normalnie.

A potem koncert studentów. Niezwykłe rzeczy. Gdy przszła moja kolej… ach, nienawidze tego. Palce plątały sie na strunach, a głos drżał. mogłoby być tak bardzo lepiej. Powtarzałam sobie cały czas że jestem wśród przyjaciół…. ale świadomość, że oni wszyscy WIEDZĄ…. chociaż instrumental na końcu udało mi sie zagrać moze nie bezbłędnie ale z uczuciem. Uśmiałam sie mówiac, że to 7 lat spóznione zadanie domowe.

Potem sprzątanie. Czerpałam z niego przyjemnosć mogąc zostać wszkole chwilę dłuzej, bpobyć jej częścią… Siobhan, ech, nie bede mówić. Dobrze byc tu. Dobrze móc brać w tym wszystkim udział.

Moja hafowa płytoteka wzbogaciła sie o trzy pozycje, biblioteka o jedną ksiazkę i to zapewne nie koniec.

Wieczór w restauracji. A na zakończenie wieczoru rozmowa z dwiema bliskimi mi osobami. Kto wie co przyniesie przszlosć, moze być i tak, że kiedy zobaczę nie bede miała juz żadnych wątplwości?

Księżyc na niebie dąży do pełni i jest wielki na granacie nieba. Powietrze jak kryształ, mroźne i przejrzyste tylko dodaje do ogólnej aury. Modlę się przed snem…

Tags: , , , , , ,

 

wrzesień 2010
P W Ś C P S N
« sierpnia    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930  

Przeszłe pomruki

Bloguję na:

alterBlog.pl